Pan Dariusz i ekipa
Podróżujący po całym kraju Dariusz Brzeski z gęsią Sunny, kaczorem Wirkiem i psem Kundeliniem odwiedził Centrum Aktywności Seniora w Gdyni. Takich gości w CAS jeszcze nie mieliśmy:) Choć styl życia Pana Dariusza może wydawać się nietypowy, z pewnością robi on dobre rzeczy i przypomina o tym, co ważne, uczy mieszkańców miast pielęgnowania relacji z naturą i pokazuje wartość relacji człowiek zwierzę.
Pan Dariusz Brzeski wraz ze swoimi zwierzętami. Fot. M. Czarniak/Trójmiasto.pl
Dariusz Brzeski dorastał w Stanach Zjednoczonych, zdobywał wykształcenie studiując antropologię w Houston. Po studiach jeździł po świecie, prowadząc różnorodne projekty w Stanach Zjednoczonych, na Hawajach i w Kanadzie. Po emigracji, wrócił do Polski, by zająć się edukowaniem na temat relacji międzygatunkowych i natury.
Widok Pana Dariusza spacerującego ze swoim stadem po różnych miastach Polski wyzwala uśmiechy i zaciekawienie. Nic w tym dziwnego, gdyż Pan Dariusz jest dość nietypowym opiekunem zwierząt. Podróżuje on po całej Polsce ze swoją wesołą drużyną.
Wśród podopiecznych Dariusza jest pies o imieniu Kundelinio, a także gąska Sunny, będąca przedstawicielką rasy gęsi siodłatej kartuskiej. Do tej nietypowej grupy dołącza również kaczor Wirek, należący do staropolskiej rasy kaczek, znanej jako dworki.
- Mój pomysł powstał po powrocie z emigracji, po utracie obojga rodziców. Wtedy zacząłem zajmować się gospodarstwem ojca i zacząłem zakładać projekt permakultury biospołeczno-różnorodnościowej. Odnawiam to miejsce, sadząc wierzby i tworząc łąki kwieciste, zacząłem się też interesować dziedzictwem genetycznym ras zwierząt. Kaczka (wskazując na Wirka) jest kaczką staropolską, gąska jest gąską siodłatą. Szukałem ich i są wykupione z lokalnego targu wiejskiego. Nabycie ich w momencie utraty rodziców zapoczątkowało wiele - mówi Dariusz Brzeski.
Taka możliwość spotkania z żywą gęsią czy kaczką przypomina wielu osobom o ich oddaleniu od natury, zwłaszcza że na wsiach, gdzie kiedyś te ptaki były powszechne, teraz już nawet rolnicy kupują jajka w sklepach. A mieszkańcy miast? Oczywiście wiedzą o istnieniu tych hodowlanych ptaków, ale rzadko mają okazję zobaczyć je na żywo, a w szczególności jako pupile.
- Kiedyś zwierzęta były olbrzymią inspiracją, przykłady tego możemy zobaczyć w skansenach, pieśniach ludowych. Dlatego też tak rezonują z nami. Teraz można przejechać Polskę na wskroś i nie zobaczyć ani jednej krowy. Kiedyś ktoś mi powiedział, że na wsi częściej można spotkać pawia niż gęś, bo jest taka fascynacja egzotyką - mówi Dariusz Brzeski.
Pan Dariusz w Centrum Aktywności Seniora w Gdyni. fot. B. Zglińska
Galeria zdjęć ze spotkania>>>
Więcej na: www.trojmiasto.pl
16.11.2024 r.
Wróć