Rozmiar czcionki: Ab Ab Ab

Obrazy Pana Henryka
 

Nikt nie wie, ile obrazów namalował pan Henryk Korejwo w trakcie zajęć w Miejskim Klubie Seniora Orłowo. Wszytko dlatego, że większa część z nich – jedynych i niepowtarzalnych – trafiła jako prezenty do zaprzyjaźnionych z klubem osób, organizacji czy instytucji z okazji obchodzonych przez nich jubileuszy. Barbara Kwiatkowska, animatorka MKS Orłowo z jednej strony cieszy się, że dzięki panu Henrykowi z klubu wyszły w świat rzeczy absolutnie wyjątkowe, z drugiej jednak trochę żałuje, że po prezentach nie została choćby fotografia, jakiś ślad na pamiątkę w kronice klubu.
 


Państwo Regina i Henryk Korejwo do Gdyni przyjechali 13 lat temu, prosto z Ełku. Jak dziś mówi pan Henryk: dla zdrowia i do syna. Mieszkali w Orłowie, w drodze nad morze mijali nowo otwartą siedzibę Miejskiego Klubu Seniora Orłowo. Przystawali, zaglądali, czytali ogłoszenia. - Aż kiedyś Basia wyszła, zatrzymała nas, zaprosiła na kawę. To wszystko przez nią – śmieje się pan Henryk.

Z zawodu jest inżynierem – technologiem obróbki drewna. Tu, w klubie, poznawał rzeczy całkowicie dla niego nowe. Był kurs obsługi komputera, były zajęcia z ekonomii, spacery nordic walking i wreszcie - zajęcia z rysunku.

- Czy rysowałem wcześniej? No skąd! Nie wiedziałem czy umiem, nie wiedziałem, czy to lubię. Ale Basia zmusiła – znowu śmieje się pan Henryk. – Naprawdę, gdyby nie ona, to bym nie zaczął. A zacząłem od szkicowania ołówkiem. Z czasem przy różnych malunkach zacząłem wykorzystywać różne techniki. Na początku odwzorowywałem, z czasem malowałem już sam. Zaczynałem od kwiatów, potem już były pejzaże. Część obrazów powstaje z moich obserwacji, część ze wspomnień. Każdy jest inny, każdy oryginalny, nie da się tego powtórzyć. Jak bym się nie starał,  nigdy dwa razy tak samo nie namaluję.

Pan Henryk maluje tylko podczas zajęć. - Żona namawiała żebym malował w domu, żebym wykorzystał to, czego się nauczyłem w klubie, ale w domu jakoś nie było podniety – przyznaje. – I c chyba jej się moje obrazy podobały, bo mówiła że skoro mamy puste ściany, to coś bym namalował do powieszenia. Ale jakoś nic z tego nie wyszło i nie mam w domu żadnego swojego obrazu.

Malowanie pana Henryka pochłonęło, mówi o nim z ogromną pasją i znawstwem (np. o tym, jakie farby są odpowiednia dla konkretnych rodzajów podkładów). Do swoich obrazów pochodzi jednak niezwykle krytycznie, bo - jak mówi - w ogóle jest dla siebie bardzo surowy.

– O tu, niech pani zobaczy. Nie miałem pomysłu, a trzeba było coś zrobić, czas ponaglał. To może taka plama kolorowa? I dość ładnie to wyszło.
Nieprawda. Wyszło fantastycznie.

Więcej zdjęć w galerii >>>

 

Wróć