Rozmiar czcionki: Ab Ab Ab

Piękne akwarele seniorów z Orłowa

 

Do końca września w Miejskim Klubie Seniora „Orłowo” oglądać można prace uczestników zajęć z malarstwa techniką akwareli. Grupa tak się z sobą zżyła i tak polubiła malowanie, że już w lipcu część jej członków wyjeżdża na Kaszuby wspólny plener malarski.



Na wernisażu, który odbył się w Miejskim Klubie Seniora „Orłowo” Barbara Kwiatkowska, animatorka, dziękowała seniorom za udekorowanie miejsca jej pracy. Bo choć nie wszyscy uczestnicy zajęć malarskich zdecydowali się na wystawienie swoich prac, akwarele zawisły na każdym centymetrze kwadratowym klubowych ścian. – Mam nadzieję, że ten semestr był dla was jak emocjonalna bateryjka – mówiła Barbara Kwiatkowska. – Dziękuję za cały wspólnie spędzony rok akademicki, za wspaniałe spotkania. I serdecznie wam gratuluję.

Seniorzy pracowali pod okiem Zbigniewa Chromca. - Czego mogę ich nauczyć? – głośno się zastanawia. – Mogę pokazać, że to co robię wiąże się z moimi emocjami, że to baza z której można czerpać.  Myślę też, że malowanie jest rodzajem terapii. Na każdych zajęciach widziałem, jak na kogoś spływało olśnienie, jak duże zmiany zachodziły. Dzięki wernisażowi lepiej widzę przebieg drogi niektórych osób, jakie ich prace są spójne, jak z sobą współpracują. Niektórzy wciąż pytają „co ja robię źle”. Ja raczej nie mam w zwyczaju krytykować, zwracam raczej uwagę na pozytywne rzeczy, które powstają na naszych zajęciach. To nakręca człowieka, nie zabija w nim entuzjazmu i pasji.
Zbigniew Chromiec zauważa, że każdy z jego studentów ma swój specyficzny charakter i styl. – Uzewnętrzniają emocje na swój indywidualny sposób i o to w tych zajęciach chodzi – mówi. - Widzę skupienie podczas pracy, własną metodę. Pewnych rzeczy nie mogę już zmienić, więc po prostu zaciekawienie się przyglądam. Gdy wróciłem z Prowansji prosiłem, by starali się nie rysować zbyt realistycznie, by może spróbowali tworzyć na bazie prac malarzy, którego lubią, pamiętają. Mamy więc prace a’la Picasso, a’la Cezanne czy a’la Monet. Gdy tworzą, zwracam uwagę na sposób, w jaki posługują się językiem plastyki, jak kolorami a na jak formami. I na to, żeby nie dążyli do perfekcji.
Nie wszyscy uczestnicy zajęć wystawili swoje prace. Jeszcze nie czują się gotowi, nie do końca wierzą, ich prace mają wartość. Ale ja zapowiada pan Chromiec: - Jeszcze ich urobię!
Pani Maria maluje od około pięciu lat, pani Teresa od około dziesięciu. Pan Paweł, który mówi o nich jako o swoich mentorkach, maluje od dwóch. - Tu nikt nikogo nie krytykuje – zauważa. - Im ładniejszy obraz, tym częściej słyszymy: nie malujcie wiernie, malujcie z serca.
Wśród uczestników zajęć zawiązała się taka nić porozumienia, że zdecydowali się na wspólny wyjazd na plener malarski. W lipcu kilka dni spędzą na Kaszubach.


 

 

Wróć