Jak powstał język esperanto
Pewnego dnia młody Ludwik Zamenhof, uczeń II klasy warszawskiego gimnazjum, skrył się przed deszczem w bramie kamienicy. Czekając na ustanie ulewy, zabijał czas czytaniem rosyjskojęzycznych szyldów nad sklepami. Była tam cukiernia – Konditierskaja i portiernia – Szwejcarskaja. Wiedział, że końcówka „aja” oznacza miejsce. Uświadomił sobie, że w języku niemieckim jest podobnie: Konditorei (cukiernia) i Wascherei (pralnia) mają końcówkę „ei”, którą się czyta jak „aj”. W grece tak samo – propyleje (z końcówką „eje”) to arkady. Nie wiadomo, czy na głos zawołał Eureka!, ale to wtedy wpadł na pomysł zasad nowego, uproszczonego języka. Ekonomia słownictwa i prostota gramatyki powodują, że esperanto jest najłatwiejszym językiem świata. Po latach Zamenhof napisał: „Zauważyłem, że bogactwo form gramatycznych to ślepy historyczny balast. Usuwałem niepotrzebne formy, widziałem, jak gramatyka topnieje w moich rękach, aż wkrótce doszedłem do minimum obejmującego bez szkody dla języka nie więcej niż kilka stron”.
Esperanto jest potocznie nazywane językiem sztucznym, ale nie jest to nazwa adekwatna. Prawidłowe określenie to język planowany. Słownictwo, fonetyka i gramatyka oparte są na współczesnych językach indoeuropejskich. Tworząc słownik podstawowy (niecałe 1000 słów) Zamenhof czerpał z internacjonalizmów (słowa, które w różnych językach mają podobne brzmienie), dlatego tak łatwo ludziom posługującym się różnymi językami zapamiętać słownictwo, na przykład domo (dom), hundo (pies), libro (książka) itp. Słowotwórstwo oparł na „sklejaniu” rdzenia wyrazowego z niezmiennymi cząstkami (przyrostkami i przedrostkami) – podobnymi zasadami rządzą się języki słowiańskie, ale także chiński, japoński czy suahili. Fonetyka również nie odbiega od współczesnych języków europejskich – czyta się tak, jak się pisze, jednej literze odpowiada jeden dźwięk. Cała gramatyka sprowadza się do 16 niezmiennych, logicznych reguł, nie ma w niej żadnych wyjątków.
Dzięki logice i prostocie język esperanto jest bardzo bogaty i… ładny. Od początku zyskał ogromną popularność wśród tłumaczy. Pierwszego tłumaczenia dzieła literackiego na esperanto podjął się sam Zamenhof – przetłumaczył „Hamleta” Szekspira. Antoni Grabowski, inżynier chemik, publicysta, tłumacz oraz działacz międzynarodowego ruchu esperantystów, przetłumaczył na esperanto „Pana Tadeusza” Mickiewicza. Ten przekład do dziś uchodzi za arcydzieło tłumaczenia, w którym zachowano rym i rytm trzynastozgłoskowca, co nie udało się w żadnym innym języku. Znany nam wszystkim pierwszy fragment „Pana Tadeusza” w esperanto brzmi tak:
Litvo! Patrujo mia! Simila al Sano;
Vian grandan valoron ekkonas litvano,
Vin perdinte. Belecon vian mi admiras,
Vidas gin kaj priskribas, car mi hejmsopira.
Esperanto pojawia się jako język bohaterów literackich (w książkach H. Harrisona) czy filmowych („Blade: Trinity”). Przez Jana Pawła II został wprowadzony jako jeden z języków liturgii katolickiej. Orędownikiem esperanto był Lew Tołstoj (legenda głosi, że nauczył się go w… 4 godziny), posługiwali się nim także Reinhard Selten (noblista w dziedzinie ekonomii) czy Zsuzsa Polgár (szachowa mistrzyni świata z 1996 roku).
Na zdjęciu tablica pamiątkowa przy ul. Zamenhofa 26 w Białymstoku.
Może i Państwo dołączą do tego grona?
Wróć